środa, 30 maja 2012

Két félidö a pokolban (Dwie połowy w piekle)


Przy okazji notki o Olimpiadzie 40 wspomniałem o kilku filmach łączących wątki piłkarskie i wojenne. Najbardziej znanym jest Ucieczka do zwycięstwa (1981) z Michaelem Cainem, Sylvestrem Stallone i Pele w rolach głównych. Do dziś wchodzi on do rozmaitych rankingów najlepszych piłkarskich filmów w historii. Węgierski film Dwie połowy w piekle (1963) nie ma na to większych szans. Jest po prostu zbyt mało znany, choć oba filmy opierają się na rzeczywistym wydarzeniu, tak zwanym „meczu śmierci”, który odbył się w sierpniu 1942 w okupowanym przez Niemców Kijowie. Zmierzyła się tam drużyna Startu, złożona z byłych piłkarzy klubów radzieckich z reprezentacją armii niemieckiej. Niemcy przegrali, za co zwycięzcy piłkarze zostali wywiezieni do obozu pracy, a część z nich przypłaciło to życiem. 



„Mecz śmierci” obrósł w legendę, przede wszystkim w Związku Radzieckim, ale zainspirował również jednego z najwybitniejszych węgierskich reżyserów, Zoltána Fábri do nakręcenia w roku 1963 ponad dwugodzinnego filmu. W Dwóch połowach w piekle (można spotkać się również z alternatywnym polskim tytułem Ostatni gol) przenosi widzów do roku 1944, na tereny Karpat Wschodnich, gdzie węgierski batalion karny, w morderczych warunkach, buduje Niemcom obronne umocnienia. Więźniowie: Żydzi, komuniści i pospolici przestępcy wiedzą, że front się zbliża i wojna, być może, niedługo się dla nich skończy. Tymczasem są jednak bezradni wobec głodu i wyczerpania, które zbiera gorzkie żniwo.

Wśród więźniów jest Ónódi, żywa legenda węgierskiego futbolu, znany powszechnie jako Dio. Otrzymuje on propozycję stworzenia i poprowadzenia drużyny, która zagrałaby z reprezentacją armii niemieckiej w ramach obchodów urodzin Adolfa Hitlera. Piłkarz zgadza się na to po krótkich negocjacjach dotyczących racji żywnościowych oraz zwolnienia z obowiązku pracy dla zawodników. Formuje się drużyna i… tu zaczynają się poważne różnice pomiędzy filmem Fábriego a Ucieczką do zwycięstwa. 

Podczas gdy hollywoodzki hit jest przede wszystkim kinem przygodowym, piłkarską wariacją na temat Wielkiej ucieczki, to węgierski pierwowzór ma większe ambicje. Stworzenie drużyny stworzyło bowiem szereg problemów i wątpliwości. Czy zgoda na wzięcie udziału w meczu nie jest kolaboracją? A jeśli już, to kto powinien być w drużynie – ci, którzy najlepiej grają, czy też ci, którzy najbardziej potrzebują większych racji żywnościowych? Ónódi, dla którego futbol jest świętością, uważa że nie ma innego rozwiązania niż gra fair, pojedynek najlepszych z najlepszymi, więc nie zważa na prośby słabszych kolegów. Przez to morale w obozie spada dramatycznie i dochodzi nawet do bijatyki pomiędzy więźniami. Pomimo, że Ónódi wydaje się nieprzejednany, jego postawy zaczynają ewoluować. Najpierw, zatrzymuje w niej Steinera, Żyda, który sprytem dostał się do składu, chociaż w rzeczywistości ledwie potrafił trafić w piłkę. Wiadomo było, że Steiner poza drużyną nie przeżyje, ale Dio decyduje się nie wydać go dopiero pod groźbą buntu ze strony drużyny. Następnie, kapitan ugina się i decyduje na ucieczkę razem z kolegami, którzy ćwicząc codziennie na skraju gęstego lasu, upatrzyli w tym swoją szansę. Ucieczka była wielkim ryzykiem, złapanie równało się pewnej śmierci, ale dla węgierskich piłkarzy jeszcze straszniejsza była niepewność związana z tym co będzie z nimi po meczu. Ostatecznie, piłkarze zostali złapani tuż przed meczem i przekonani do wyjścia na boisko, mimo że są pewni wiszącej nad nimi kary śmierci za próbę ucieczki. 

- Bić piłkarzy! / Reprezentacja obozu początkowo wzbudzała wiele kontrowersji i zazdrość, przede wszystkim o zwiększone racje żywnościowe.

Zrezygnowany Ónódi postanowił odpuścić mecz oglądany przez kilka tysięcy niemieckich żołnierzy i garstkę wymizerowanych Węgrów. Niemcy szybko wbili trzy gole, ale Ónódi, widząc jak przeżywają tą porażkę jego rodacy, którzy mimo wcześniejszych nieporozumień gorąco wierzyli w swoich towarzyszy, dał sygnał do ataku i jeszcze przed przerwą strzelił bramkę na 3:1. W czasie przerwy i w drugiej połowie Niemcy i węgierscy strażnicy dali piłkarzom do zrozumienia, że mogą uniknąć kary, jeśli oddadzą mecz bez walki – niektórzy wzięli to nawet za dobrą monetę – ale Ónódi dążył już tylko do zwycięstwa w meczu. Po tym jak strzelił z rzutu karnego bramkę na 3:4 na boisko wbiegli węgierscy kibice. W tym momencie słychać kilka serii z niemieckich pistoletów maszynowych i na murawie pada kilkadziesiąt osób – kibiców i piłkarzy. Niemcy opuścili stadion. Z poczuciem zwycięstwa? Jeśli nawet, to przelatujące nad ich głowami w jednej z ostatnich scen samoloty radzieckie, zwiastowały dla nich o wiele poważniejszą klęskę.

Radość ze strzelonego gola - tuż przed masakrą.

W przypadku Dwóch połów… trudno jest więc mówić o happy endzie, tak jak w amerykańskim filmie z 1981 roku, gdzie piłkarzom udaje się w niekorzystnych okolicznościach mecz zremisować, a potem jeszcze uciec. Węgierski pierwowzór jest ciężki, może nawet przydługi, ale z pewnością bliższy rzeczywistości wojennej i obozowej. Jest do obejrzenia tutaj, chociaż tylko w węgierskiej wersji językowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz